Zawsze jest trudno zacząć…
Ale czy samo – zawsze jest trudno zacząć – nie jest już jakimś początkiem. Tą chwilą, w której warto być.
To jest bardzo trudny rok. Nie wiem czy najtrudniejszy, ale na pewno jeden z trudniejszych. Trochę jakbym zawiesił się, musiał wyczekiwać, był blokowany.
Nie. To nie prawda. To już negatywna ocena. Moja własna.
Jednak pierwszy, w którym czuję, że jestem naprawdę osadzony w teraźniejszości. Każda przeciwność pokazuje mi jak ważne jest skupienie się na właśnie trwającej chwili. Czy przeszłość jest ważna? Tak. Czy mogę kreować przyszłość? Tak. I tyle i aż tyle. Przeszłości nie mogę już zmienić, a przyszłość to tylko projekcja chęci i oczekiwań. Może na nią wpłynąć jedynie to co zrobię w tej chwili. Nie wczoraj, nie jutro – dziś.
Dziś piszę i to jest akcja, która przyniesie jakąś reakcję. Może tylko tyle, że napiszę jeszcze coś co błąka się po głowie. Tyle wystarczy, samo pisanie jest dobre. Nie dopuścić umysłu do głosu. Niech zajmie się właściwie stawianymi literami.
Pamiętam jak patrzyłem za okno na sali, gdzie działa się Nitka. Widziałem tam drogę, projekcję mojej nowej drogi. Tak długo stałem na skrzyżowaniu nie mogąc podjąć decyzji. Droga pełna natury, dobra droga, wołała mnie. Musiałem się odwrócić i podejść do blokady, przeprosić, podziękować jej, pożegnać i po prostu pójść. Takie było ćwiczenie. Tak, wykonałem je, było to mocna przeżycie ale tak naprawdę chciałem patrzeć za okno i pójść już tą drogą.
Chyba dlatego tak mocno trafiły do mnie słowa Eckharta Tolle. Odnalazłem się w nich właśnie teraz. Pewnie wcześniej zniechęcił by mnie swoją zawiłością i krasomówstwem. Carpe Diem przelane na karty dwóch książek. Jasne gdyby napisał „Carpe diem” to nigdy nie wydałby tych dzieł. Ale w sumie do tego skupia się jego przekaz. W sumie, mógłbym już teraz skończyć, ale no właśnie, On też nie skończył na jednym zdaniu.
Gdy budzisz się w nocy, gdzieś przed świtem. Umysł wrzeszczy „Nie dasz rady”, jesteś słaby, musisz to czy to zrobić, jesteś przegrany już na starcie, zabraknie Ci sił.
Czy udało Ci się w nocy rozwiązać jakiś problem? Mnie nigdy. Zawsze kończyło się tylko na gonitwie myśli, strachu, a później niesmaku i zmęczeniu. Młynki mielą ale nic to nie daje. Dziesiątki takich nocy, czasem zaczynających się już w snach. Ile razy krzyczałem, że to nie moje myśli, że to nic nie da. Oj daleko mi do równowagi ale już samo zauważenie jak absurdalne są to chwile, jest ważne. Kluczowe wręcz. Jeśli uda się skupić na sobie, jak to mówią mistrzowie, zajrzeniu w głąb siebie, można ten cholerny umysł wyłączyć i po prostu zasnąć. Czasem się udaje ale częściej dziaduję do świtu żeby zasnąć ze zmęczenia. Choć widzę ostatnio zmianę – sny. Ostatnio dużo śnię. Czasem nowe, czasem zmieniające się projekcje starych. Ale zawsze gdy się budzę, czuję ogromny ciężar ciała fizycznego. Chyba wracając ze snów muszę się zintegrować z tym osiemdziesięciokilogramowym, starzejącym się ciałem. I żaden z tych snów nie jest koszmarem. Są pełne akcji, czasem walki, czasem ucieczki ale nie mają złego przekazu. Dają naprawdę sporo frajdy. Może w tych snach jestem naprawdę wolny, dusza podróżuje, uwolniona od ziemskiego balastu. Takie wycieczki do wesołego miasteczka gdzie wszystko jest możliwe.
Wstaję rano i idę pod prysznic. Kiedyś lubiłem rano bliskość drugiej osoby, teraz jestem sam. Prysznic musi wystarczyć. No właśnie, przecież w chwili gdy ciepła woda rozbija się o ciało, a ja wykonuję te małe czynności jest chwilą idealną. Woda zmywa noc i pozwala przywitać się z dniem. To dobre chwile sam na sam.
Nie rozpamiętuję wspomnień innych poranków, nie fantazjuję o tym jak to kiedyś będzie. Ważne jest teraz, każda kropla wody, każdy zapach i ta pustka w głowie. Można iść wykonać inne małe czynności. 26.11.2023
Ten wpis powstał tak dawno, dziś wydaje się to odległym snem. Jednak do dziś jest dla mnie bardzo ważny. Przypomina mi jaką piękną drogę przebyłem. Drogi, której już nie zmienię i nawet gdybym mógł, nie zmienił bym w niej nic. Dziś też śniłem ciekawy sen. A tuż po świcie wyszedłem boso na zimną mokrą trawę, niosąc parującą, aromatyczną kawę i nazbierałem miseczkę truskawek, poziomek, porzeczek. Czerwona miseczka darów natury. To już jest udany dzień.
24.06.2026 Corax Ater






Zostaw odpowiedź