Koła na kołach

Kolejny punkt na „wielkiej liście miejsc do odwiedzenia” dopisany. Oznacza to kolejne kilometry do przejechania i transport sprzętu jaki trzeba dostarczyć do wybranego punktu B. Od lat szukam idealnego sprzętu do transportu rowerów. Lubię je zabierać niemal w każdą podróż. Czy to wypad pod namiot nad jezioro, delegację w pracy, czy wreszcie na miesce staru kolejnego wyścigu rowerowego. Od lat szukałem rozwiązania, które będzie bliskie ideału, czyli nie będzie mnie drażnić i będzie działać. I wreszcie znalazłem.

Zaczęło się od pierwszego samochodu typu kombi i rower wrzucany do bagażnika. Niby najprostsze i najtańsze rozwiązanie, ale mocno ograniczające przestrzeń bagażową, walka z ułożeniem dwóch rowerów, odkręcanie kół, zabrudzenia i uszkodzenia, bo zawsze się coś porysuje. Później pojawiły się pierwsze bagażniki dachowe. Ale kto jechał z trzema rowerami eską, ten wie jak się prowadzi hałasującą żaglówkę. Fisher wymyślił bagażnik gdzie rowery leżą na boku, co mocno ogranicza opór powietrza. Rowery na bagażnik zakłada się na opuszczane na bok auta szyny montażowe. Fajne rozwiązanie ale zakładanie tego bagażnika na dach to była droga przez mękę. Kolejny był bagażnik dachowy Aguri InerPack, gdzie rowery montuje się po ściągnięciu przedniego koła. Zapinanie rowerów bardzo łatwe i szybkie. Jak się już oczywiście opanuje przejściówki dedykowane do różnych rodzajów widelców. Opór powietrza już zdecydowanie mniejszy ale nadal wyraźny. NIe pojedziemy z prędkością autostradową. No i trzeba te rowery podnieść i umieścić na dachu. Dla niższych osób to będzie wyzwanie. Najlepszym rozwiązaniem jest bagażnik na hak. Pojawił się bagażnik Inter Pack na 4 rowery. Wielkie i ciężkie bydle. Rowery schowane w obrysie samochodu, zdecydowanie redukujące opór powietrza i szum. Bagażnik z uchyłem co pozwala na otwiranie bagażnika bez zdejmowania rowerów. Jednak do montażu potrzebne są dwie osoby, żeby to ułożyć i przykręcić do główki haka. A na miejscu, trzeba gdzieś ten bagażnik przechować, żeby z nim nie jeździć, na wycieczki czy do sklepu. Auto staje się też wyraźnie dłuższe. Szukałem czegoś bardziej kompaktowego.

Trafiłem na artykuł o nowej serii Thule. Kurcze Thule to zawsze był synonim jakość = wysoka cena. I tu się zaskoczyłem. Bo inżynierowie z Thule przygotowali sprzęt lekki, kompaktowy, a księgowi nie zabili projektu wysoką ceną. Poczytałem, pomyślałem i zamówiełem. Przyszła w sumie mała paczka. Po jej rozpakowaniu pierwszy raz się nieśmiało uśmięchnąłem. Jaki on mały. Im dalej tym bardziej się uśmiechałem. Tak oto stałem się włascicielem platformy THULE OutPace 2.

THULE OutPace 2 bagażnik na hak na dwa rowery (jest wersja na 1 i 3 rowery). Bagażnik waży 15 kg! Bez problemu podnoszę go jedną ręką za wygodny uchwyt. I złożony bardzo łątwo zakłada się na główkę haka, pionowo!. Za pomocą wygodnego pokrętła zakręcam docisk do haka. Zamykam kluczykim i już. Nie potrzebne są klucze. Można to zrobić jedną ręką, drugą trzymając bagażnik. I teraz najlepsze. W ten sposób możemy jeżdzić bez rowerów. Bagażnik jest ustawiony w pionie, ze złożonymi szynami na koła i oświetleniem. Tablica jest ruchoma i nawet w tej pozycji widoczna dla innych kierowców i Policji. Następnie rozkładanie. Pociągamy jedną blokadę (gumowa linka zwalniająca) i opuszczamy bagażnik do pozycji poziomej. Rozkładamy szyny, ustawiamy tablicę do jazdy i gotowe. Zakładanie rowerów (opony do 3 cali) bardzo łatwe. Pałąki montażowe mają ruchomą główkę i zapięcie roweru z ramą XL było bardzo szybkie i łatwe. Bez kombinowania. Ta wersja ma nawet uchył pozwalający na otwarcie bagażnika bez odpinania rowerów, dla mnie był to jeden z kluczowych wymogów. I to wszystko waży 15 kg.

A teraz najlepsze. Po dotarciu na miejsce B i odpięcie rowerów, bagażnik składamy, odpinamy z haka i chowamy w bagażniku. To jest genialne. A złożony sprzęt jest tak mały, że spokojnie zabierzemy plecaki, sup-a czy zakupy.

A teraz mój test. Wyciągnięcie bagażnika Thule z bagażnika kombi, założenie na hak, rozłożenie, podpięcie oświetlenia i montaż jednego roweru, wszystko zajęło mi – 1:55 min! Tak poniżej dwóch minut! Bez wprawy i co najważniejsze bez zaciskania zębów, bez szarpania się i bez wysiłku. Tu już się uśmiechnąłem jak pies na widok kałuży błota.

Ciekawa informacja dla maniaków ultra light. Thule wypuściło też linię VeloLite. Wersja na jeden rower waży 9,5 kg i kosztuje poniżej 1500zł. Dla wariatów, którzy liczą każdy gram to sprzęt idealny. Jedynym minusem jest to, że wersje lite nie mają uchyłu. Dwie linie platform pozwolą wybrać sprzęt idealny pod potrzeby każdego.

Na koniec mogę powiedzieć brawo Thule. Wreszcie zrobiliście sprzęt lekki, kompaktowy i kosztujący tyle, że nie trzeba sprzedawać nerki. Mój udało się kupić za nieco powyżej 2 tysie PLN. A mówimy o sprzęcie na lata. I tu moja ocena, czy jest to ideał 10/10. Jeszcze nie, dostaną 9/10, bo jeszcze nie wiem jak będzie z trwałością. Ale naprawdę jest to sprzęt bliski ideału, bo działa i nie wkurza.

Test jak zawsze niesponsorowany. Opinia również 😎

Zostaw odpowiedź

🔴O mnie

„Zamieniłbym całe swoje życie na jedno spojrzenie w oczy wilka”.
Nazywam się Michał Nojman [Kajman, Corax Ater]
Moje podróże – te małe i te duże – zawsze były dla mnie, ucieczką od codziennych obowiązków. Sposobem na oczyszczenie ale i odkrywanie tego co za zakrętem drogi. Gdy ciało pochłonięte jest ruchem, moja dusza ma czas, by tworzyć.

🔴Najnowsze wpisy

Odkryj więcej z Kadencja Duszy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej